Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moje wiersze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moje wiersze. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 grudnia 2009

Nagroda :)

Dzisiaj się dowiedziałam ,że za wierszyk o misiach otrzymam misiową niespodziankę od Edit, która na swoim blogu  zorganizowała konkurs-zabawę na wiersz o misiach :). Bardzo się ucieszyłam, dziękuję Edit :), a oto wierszyk który napisałam z okazji święta wszystkich miśków :)

Bywa, ma klapnięte uszko,
czasem siedzi zapłakany,
a gdy lekko nam na duszy,
jest radosny, roześmiany

On we śnie czule przytuli
i obejmie miękką łapką,
a choć bardzo lubi miodek,
nie pogardzi czekoladką.

Zapytacie kto to taki?
miś misiaczek, może misiek,
on gdy dziecko ma w opiece
razem im się śmieją pysie :)

czwartek, 15 października 2009

W starym kufrze

W starym kufrze wieko skrzypi
gdy otworzyć chcę po cichu
tajemnice lat minionych
zachowane gdzieś na strychu

pilnie strzeże swoich skarbów
trzeszczy piszczy pomrukuje
by odstraszyć tym intruza
który nocą w nim buszuje

a ja skradam się na palcach
odgarniając pajęczyny
i zagłębiam się w zawartość
szukam śladów mej rodziny

stary album ze zdjęciami
i korale babci Zosi
które dziadek dał w prezencie
gdy o rękę przyszedł prosić

widokówka prosto z Wiednia
ta od konkurenta dziadka
i do książki mojej cioci
z kliszy zrobiona zakładka

pamiętniki chyba cztery
tyle babcia miała dzieci
ktoś być może tutaj powie
przecież to już tylko śmieci

w skrzyni przemawiają wieki
i zachować wszystko muszę
każdy przedmiot w niej ukryty
ma niepowtarzalną duszę

Bajkowy ogród

Po ogrodzie z bajki dzisiaj wędrowałam,
znalazłam wytchnienie dla duszy i ciała,
tutaj oczy cieszą kolorów rabaty,
jakby tęcza barwy przelała na kwiaty.

Strzępiaste obłoki na błękicie nieba,
paleta zieleni, cóż mi więcej trzeba?
rozłożyste dęby, sekwoje strzeliste,
tu sosny i świerki, klony złotolistne.

Słucham o czym szumią wyrosłe tu drzewa,
w konarach chór ptaków swą melodię śpiewa,
a każdy chce piękniej, jakby szedł w zawody,
dźwięczą ich głosiki wśród pięknej przyrody.

Siadłam pod kasztanem, upojona śpiewem,
taki piękny koncert, tu, pod gołym niebem,
wiatr wraz z liśćmi szumi, ukoi muzyką,
moje myśli płyną wraz z wiatrem, donikąd...

Po ogrodzie z bajki dzisiaj wędrowałam...

Moje smutki

Odwiedzają mnie co dzień
moje naiwne smutki
nie wiem jak się ich pozbyć
wypić kieliszek wódki

zasnąć i się obudzić
w jakiejś obcej krainie
tam zapomnieć o wszystkim
niech czas beztrosko płynie

niech mijają miesiące
bez westchnień i miłości
może wtedy przepadną
z życia barwy szarości

świat się znów zaróżowi
bez cudnych okularów
znikną na zawsze lęki
noc będzie bez koszmarów

lecz czy da się tak w życiu
bez westchnień i miłości
niech powrócą me smutki
choć nie lubię tych gości

Moja łąka

Moja łąka porośnieta zielem,
tam gdzie lasu szumiącego skraj,
nad nią zapach rozkoszny się ściele,
pomyślałbyś-tak wygląda raj.

Tu dla ciebie grają setki świerszczy
i pod niebem zawieszone skowronki,
masz natchnienie do pisania wierszy,
nie znajdziesz drugiej takiej łąki.

Wiatr ją pieści ciepłym powiewem
i poranną z niej rosę osusza,
ukłonem mu dziękując i śpiewem
w takt radośnie się w tańcu porusza.

Gdy o zachodzie chłodem powieje,
mgła otula ją białą pierzynką,
a srebrny księżyc z góry pilnuje,
by nocą było ciepło roślinkom.

Zapamiętam barwne motyle
i dumnie kroczącego bociana,
w myślach zapiszę te chwile,
bo to moja łąka ukochana.

Dziś wiem, że gdy znów tu powrócę
nie zastanę już pachnącej łąki,
swoją duszę i serce zasmucę,
na łące, jak po deszczu rosną domki...

W cieniu gruszy

W cieniu gruszy dziś przyjemnie,
lekki wiatr ciało owiewa,
kwiaty pachną tak odmiennie
i czereśni pełne drzewa.

Rozkoszuję się tym latem,
bo poprzednie gdzieś uciekło,
tylko wspomnień aromatem,
słonecznikiem mnie urzekło.

Teraz chłonę każdą chwilę,
każdy uśmiech, promyk ciepły,
łapię w siatkę na motyle,
by mi w locie nie uciekły.

poniedziałek, 28 września 2009

Brzoza i wiatr


Pochyliła się brzózka nad rzeką,
swe gałązki układa niesforne,
lecz wiatr, który szumiał w pobliżu
znów je plącze po swojemu,przekornie.

I tak rankiem igraszki zaczyna,
jeszcze cichy i trochę zaspany,
szepcze do niej - ty moją dziewczyną,
ja od lat jestem w tobie zakochany.

A jej listki znów drżą niespokojnie,
w lustro wody spogląda spłoszona,
czy możliwe, żeby on tak do mnie?
aż się rzeka przygląda zdziwiona.

Zaszemrała do brzozy co nad nią
swe warkocze codziennie czesała,
jesteś piękna, lecz wiatr wszędzie hula,
a ty zawsze nade mną będziesz stała...

Pocieszenie

Widocznie tak być musiało,
drzwi zatrzaśnięte ciszą,
została tylko garść wspomnień,
one do snu mnie kołyszą.

Wtedy mnie biorą za rękę,
prowadzą senną aleją
i żyją wciąż tamtą chwilą,
znów słyszę, jak się śmieją.

Mą smutku łzę ocierają,
już nie płacz - szeptają czule,
a ja, już spokojniejsza,
we śnie poduszkę swą tulę.

piątek, 25 września 2009

Baba Jaga


W progu chaty na pół naga
siedzi sobie Baba Jaga
w dłoni napar z ziółek trzyma
jej choroba się nie ima

Wstrętna baba jak to Jaga
nogę na nogę zakłada
kolaniskiem szpetnym świeci
wypatruje grzecznych dzieci

właśnie idzie Jaś z Małgosią
o gościnę grzecznie proszą
zabłądziły w ciemnym lesie
jak bajkowa fama niesie

Baba Jaga myśli sobie
niewolników z nich se zrobię
gotować mi będą dania
zapędzę ich do sprzątania

w piecu też rozpalą z ranka
to mi będzie niespodzianka
a ja wyśpię się nareszcie
może seks się trafi w mieście

Pomarzyła Baba Jaga
a wtem cóż to Jaś tu wpada
tupnął nogą wrzasnął w ucho
nie ujdzie ci to na sucho

dwa śniadania daj do łóżka
i z baby zrobił Kopciuszka
Baba zwija się i skręca
to już nie ta sama jędza

usługuje gościom swoim
Baba dwoi się i troi
byle dzieciom dobrze było
by się żadne nie zmęczyło

baba pierze i gotuje
żadne z dzieci nie współczuje
nie pomaga bo i po co
jeszcze mu się ręce spocą

a od czego jest tu baba
niech zasuwa i nie gada
z Jagą jest już całkiem kiepsko
nie pomaga żadne zielsko

bo minęło kilka latek
Jaś to już Jan nastolatek
zaś Małgosia panna Gocha
w której Waldek się zakochał

Jagi los ich nie obchodzi
przecież oni tacy młodzi
w ich głowach tylko rozrywka
baba da kasę na piwka

na tym koniec nic od siebie
chociaż baba jest w potrzebie
pisać można by do rana
lecz historia tu urwana

samo życie powiadacie
także w piernikowej chacie

czwartek, 24 września 2009

ZAPACH JESIENI


Niebo cześciej zapłacze,
czy już jesień za drzwiami?
śpiewu ptaków nie słychać,
siwa mgła nad polami.

Jeszcze w koło zielono,
lecz las pachnie grzybami,
sieć pajęcza w perełkach
z bursztynowych korali.

Już kasztany dojrzały,
pachną w dłoni zamknięte,
dziś z kasztanów ludziki
dla dzieci niepojęte...

A ja czekam na barwy
naszej pięknej jesieni,
kiedy złotem, czerwienią
w słońcu liść znów się mieni,

znany szelest pod stopą
na parkowej alejce,
gdy objęci idziemy
nie potrzeba nic więcej.

INNE NIEBO (ARIZONA)

Inne niebo nade mną
i mocniej świeci słońce,
góry płoną czerwienią
i powietrze gorące.

Nie ma tutaj jesieni,
szczyty śniegu nie znają,
a dostojne kaktusy
ich zbocza porastają.

Nocą kojot zawyje
do księżyca co nisko,
do gwiazd rękę wyciągam
zawieszonych tak blisko,

patrzę czy któraś spada,
by powiedzieć życzenie,
wzdycham i marzę skrycie,
czy coś w swym zyciu zmienię?

BUKIET POLNYCH KWIATÓW


Patrzę na bukiet w wazonie,
tak wiele mi przypomina,
ty je zrywałeś w pokłonie,
a ja, jak młoda dziewczyna.

Łąka w soczystej zieleni
ubrała kwieciste szaty,
paletą barw dziś się mieni,
z radością wręcza nam kwiaty.

Przesyłam ci moją tęsknotę,
wplatam ją w trele słowika,
z nim nucić mam dziś ochotę,
by śpiew twą duszę przenikał...